Interwencja w Inowrocławiu
We wtorek, 15 września, Fundacja Zwierzoluby wspólnie z Przychodnią Weterynaryjną „Cztery łapy” Marty Bednarek przeprowadziła interwencję w Inowrocławiu, podczas której odebrano około 200 zwierząt. Wśród nich były gryzonie oraz papugowate, przetrzymywane w warunkach, które według relacji uczestników akcji nie pozostawiały wątpliwości co do ich dramatycznego stanu.
Zwierzęta znajdowały się w klatkach ustawionych jedna na drugiej, od podłogi aż po sufit. Część z nich poruszała się luzem po mieszkaniu, chowając się w meblach i zakładając gniazda w szafach oraz kanapie. Podłoga była pokryta ziarnem i odchodami, a w pomieszczeniu unosił się silny zapach amoniaku. Jak podkreślają interweniujący, o właściwym dobrostanie zwierząt nie mogło być mowy.
Wyścig z czasem i pomoc z wielu stron
Po zabezpieczeniu zwierząt rozpoczęła się druga, równie trudna część akcji. Wolontariusze i organizatorzy przez cały dzień kontaktowali się z fundacjami oraz osobami mogącymi zapewnić tymczasową opiekę. Celem było jak najszybsze znalezienie miejsc, w których zwierzęta otrzymają specjalistyczną pomoc, odpowiednie warunki i spokój.
Jeszcze tego samego dnia udało się zorganizować wsparcie dwóch wyspecjalizowanych fundacji oraz trzech doświadczonych domów tymczasowych. Wszystkie odebrane zwierzęta zostały przetransportowane do bezpiecznych miejsc. Tam mają przejść ocenę stanu zdrowia i otrzymać opiekę weterynaryjną oraz warunki dostosowane do ich potrzeb.
Fundacja Zwierzoluby podkreśliła także znaczenie zaangażowania partnerów i osób prywatnych. Podziękowania skierowano między innymi do IGKiM za pomoc i udostępnienie pomieszczenia do zabezpieczenia zwierząt, a także do Fundacji Arbuz, Azylu dla Królików z Torunia oraz opiekunów, którzy przyjęli zwierzęta pod swój dach.
Nie tylko psy i koty wymagają ochrony
Interwencja w Inowrocławiu stała się dla organizatorów powodem do szerszej refleksji nad losem mniejszych zwierząt domowych. Jak zaznaczają, przypadki krzywdzenia psów i kotów są częściej zauważane przez otoczenie. Inaczej bywa z gryzoniami czy ptakami, które łatwo kupić, a ich cierpienie często pozostaje ukryte za drzwiami mieszkań i domów.
Zdaniem fundacji to właśnie łatwa dostępność takich zwierząt w sklepach zoologicznych i sprzedaży internetowej sprzyja nadużyciom. Organizacja zwraca uwagę, że potrzebna jest większa społeczna wrażliwość oraz dyskusja o ograniczeniu lub zakazie handlu zwierzętami w miejscach, które traktują je jak zwykły towar.
Równie mocno wybrzmiewa apel do świadków podobnych sytuacji. Ta interwencja była możliwa tylko dlatego, że ktoś nie pozostał obojętny i zdecydował się zareagować. To właśnie szybkie zgłoszenie i determinacja osób zaangażowanych sprawiły, że w mniej niż 24 godziny niemal 200 zwierząt trafiło do bezpieczniejszych warunków.
Wolontariusze w centrum akcji
Fundacja nie ukrywa, że ogromną rolę odegrali wolontariusze, którzy mimo obowiązków zawodowych i rodzinnych zaangażowali się w akcję bez chwili wahania. To oni pomogli skoordynować transport, kontakt z placówkami oraz zabezpieczenie zwierząt, gdy liczyła się każda godzina.
Interwencja w Inowrocławiu pokazuje, jak wiele można zrobić dzięki współpracy organizacji społecznych, lekarzy weterynarii i zwykłych ludzi, którzy nie godzą się na cierpienie zwierząt. Dla odebranych gryzoni i ptaków był to początek drogi do odzyskania zdrowia i spokoju. Dla opinii publicznej to z kolei ważne przypomnienie, że krzywda zwierząt nie zawsze jest głośna, ale zawsze wymaga reakcji.


Napisz komentarz
Komentarze