Zawody kolarskie na rowerach elektrycznych

  • 11.01.2019, 10:00
  • Grupa Tipmedia
Zawody kolarskie na rowerach elektrycznych
Rowery elektryczne zwracają na siebie uwagę coraz szerszej publiczności. Poszukują ich zarówno osoby starsze oraz rowerzyści po różnego rodzaju kontuzjach, gdyż staje się on dla nich jedyną drogą do uprawiania sportu na świeżym powietrzu. Przyciągają one też “poszukiwaczy przygód”, którzy chcieliby wypróbować te nowe zabawki i cieszyć się większym przyspieszeniem i łatwością wjeżdżania pod górę, niż na zwykłym rowerze. Od niedawna organizuje się też zawody, w których uczestniczy ścigają się na rowerach elektrycznych. Zaraz, zaraz… Ale czy w zawodach nie chodzi czasem o to, aby wyłonić najsilniejszego, najszybszego i najsprawniejszego sportowca? Jak to się ma do tego, że ścigamy się na rowerach, które mają silnik? Okazuje się, że jedno z drugim można łatwo połączyć.

Czym jest rower elektryczny?

Zacząć należałoby od tego, że rower elektryczny nadal niesłusznie uważany jest za pojazd, który praktycznie sam jedzie. Nie jest to prawdą, bo mimo, że posiada on wspomaganie silnika elektrycznego to nadal pozostaje rowerem i w ruch wprawia się go siłą mięśni. Ów silnik ma moc maksymalnie 250W, więc w przypadku zawodów wszyscy zawodnicy i tak mają równe szanse. Istnieją różne rozwiązania na montaż silnika w rowerze. Może on być zlokalizowany w osi któregoś z kół lub osi suportu. Jednak chyba każdy, kto miał okazję jechać na rowerze z każdym z tych rozwiązań, stwierdzi, że zdecydowanie najlepsza jest lokalizacja centralna. Daje to najlepszy rozkład masy roweru i najprecyzyjniejsze efekty włączającego się wspomagania.

 

Rower elektryczny na zawodach

Pomyślmy teraz, jak wyglądają zawody, podczas których używa się rowerów elektrycznych. Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że zawodnicy po prostu mają łatwiej. Nawet jeśli przyjęlibyśmy to założenie, to nadal każdy uczestnik takich zawodów miałby do dyspozycji silnik o tej samej mocy i ostatecznie i tak liczyłoby się to, kto miał najwięcej siły i wytrzymałości, aby wygrać, a także to, jak dobrze rozplanował siły na odcinkach podjazdowych, zjazdowych i bardziej płaskich. Słowem - zwykły wyścig kolarski, tylko z mniejszym obciążeniem dla nóg. Byłoby tak, gdyby nie jedna kluczowa kwestia. Rower elektryczny wyposażony jest w baterię, która nie ma nieograniczonej pojemności. Zawsze, jadąc rowerem elektrycznym możemy ustawić sobie przy pomocy modułu sterującego poziom wspomagania silnika. Możemy to robić na bieżąco podczas jazdy tak długo, aż bateria nam się nie wyczerpie. Naturalnie im wyższe wspomaganie ustawimy, tym większy pobór prądu i tym krócej bateria nam posłuży. Ponadto rowery elektryczne są dużo cięższe od zwykłych i kiedy już odetnie nam wspomaganie, jazda na nim wymaga o wiele więcej wysiłku. W związku z tym podczas zawodów na “elektrykach”, oprócz rozplanowania sił na trasie, dochodzi jeszcze kwestia rozplanowania zużycia baterii. To daje zupełnie nowe możliwości układania taktyki na wyścig i zaskoczenia przeciwnika nagłym przyspieszeniem w zupełnie niespodziewanym momencie. Można przecież szybko i łatwo pokonać 60 km zostawiając w tyle resztę stawki, ale jeśli padnie nam w tym momencie bateria, to na kolejnych 60 km, pozostali bez problemu nas dogonią, prawda? Z tego względu kolarstwo z użyciem rowerów elektrycznych jest sportem siłowo-wytrzymałościowym, ale też takim, w którym trzeba się wykazać inteligencją i sprytem.

 

Grupa Tipmedia
Podziel się: